| ||
|
|
Polibuda.info » Kultura » Felietony
13 maja piątek…już sama data wskazuje na coś niezwykłego i niepowtarzalnego, co zdarza się tylko raz na jakiś czas. Na szczęście(?) końca świata nie było, ale niewiele brakowało-wierzcie mi na słowo. Może jednak od początku -dla wszystkich, którzy nie dotarli…
Autor: Magda Mucha dnia: 14.05.2005 [02:59]
Otóż zaczęło się to wszystko dość nieprzyjemnie… Dla nas, przyzwyczajonych do luksusów i ciepełka akademików, poranny „deszczyk” był mało zachęcający (dosadniejszych słów nie chciałam w to mieszać;), bo naprawdę nie wiem jak określić strugi wody, które nieprzerwanie lały się z nieba odkąd pamiętam tego dnia (czyli od ok.9.00). Nic to-rozgrzewka przed Imprezą Główną w Kampusie SGGW na Ursynowie trwała już od godziny…10.00! A roboty było mnóstwo. I tu niezawodność oraz precyzja Organizatorów przeszła ciężką próbę, z której wyszli jednak obronną ręką. Z potwierdzonych informacji wiem na pewno, że at hoc zebrała się nawet NBDWZZA -Nadzwyczajna Brygada Do Walki Ze Złośliwą Aurą (można w tym miejscu dyskutować nad wiarygodnością niektórych moich donosicieli, ale myślę, że o tej porze byli jeszcze całkiem…tego…). Koniec końców czarne chmury zostały przepędzone i przed oczami uczestników wyłoniło się…pole?! No niby tak, ale za to jakie: 2 sceny-duża i mała (nazwane nadzwyczaj sprytnie-wyobraźcie sobie, że jedna była faktycznie dużo mniejsza…hmm…cóż za praktyczni ludzie ci z SGGW!) oraz las prawdziwie pstrych namiotów i różnej maści daszków. Czyli po pierwsze: zaczęłam podejrzewać Ustronalia o nielegalne stosowanie hipnozy w celu zwerbowania jak największej liczby uczestników „masówki”, po drugie –cóż, ciekawość zwyciężyła i jak szalona przez blisko 4 godziny buszowałam po akademickim gumnie. A było na czym oko i ucho zawiesić, mniam (to było intelektualne „mniam”-przyp.aut.)! Miasteczko Mediów Studenckich z konferencją na temat powstawania i rozwoju stacji radiowej, portalu internetowego czy gazety studenckiej z udziałem zaproszonych gości (m.in. Paweł Sito z Radia Bis, Piotr Najsztub z Przekroju, Ewa Czaczkowska z Rzeczpospolitej, Marek Niedźwiecki z PR3 i wielu innych); Miasteczko Wolontariatu, gdzie m.in. można było, dzięki akcji „Krewniacy”, fantastycznie obniżyć sobie ciśnienie i równie sprawnie dodać odrobinę pustych kalorii w formie słodkich batoników; Miasteczko Biznesowe, które w trosce o naszą przyszłość uczyło, jak umiejętnie pokierować swoją karierą; Miasteczko Międzynarodowe z warsztatami tańca, podróżnikiem Michałem Zielińskim i jego pokazem slajdów z Madagaskaru; orientalne Miasteczko Arabskie oraz Japońskie, gdzie każdy mógł nasycić się widokiem i smakiem arabskich słodyczy, kawy, herbaty, czy wypróbować swoich sił w przenoszeniu ryżu pałeczkami(tu miałam autentyczny ubaw, he he). Oprócz tego chętni „obcowali” z przyrodą w Miasteczku Ekologicznym, „zaprawiali” prawdziwą wojskową grochówką z najprawdziwszymi mundurowymi, a także podpatrywali średniowiecznych rycerzy i ich waleczne zmagania bitewne. Nie zabrakło też atrakcji dla zmotoryzowanych (wystawa z Muzeum Techniki) i sportowców(zarówno tych czynnych, jak i kibiców). Było też coś swojskiego(Turniej Rolnika z m.in. rzutem chomontem na odległość) i całkiem mocnego (Pakiero 2005). Prawdopodobnie wścibiłam się wszędzie, nie darując nawet zacisznym kącikom, gdzie z lubością powierzałam swoje wyrafinowane kubki smakowe kucharzom-prawdziwym fachowcom! Niepowtarzalny aromat pieczonej kiełbaski nie opuści mnie jeszcze na długo ( z jednej strony szalenie frapuje mnie fakt, że one na każdej imprezie smakują zupełnie inaczej!). Jednak po chwili zapomnienia już uważnie kątem oka śledziłam gibkich młokosów z Batalionu Zośka czy z formacji Wu-Shu. W powietrzu latały przeróżne miecze, szable i łańcuchy, a dzielne ekipy ratownicze studentów z Akademii Medycznej baczyły na każde pojedyncze ostrze(pozdrowiam!!!). Konkursom i zabawom nie było końca, ale impreza rozkręciła się na dobre dopiero pod wieczór w okolicach dużej sceny. I tu, po uroczystej inauguracji z udziałem rektorów i sponsorów uprowadzonych w zdradziecki sposób przez współczesnych wikingów i rycerzy, każdy znalazł cos dla siebie. Grali m.in. Fisz, Łona, O.S.T.R., Afrokolektyw, Trans-Global Underground, The Elements oraz Papa Dance. Ukoronowaniem wieczoru byli Pudelsi z jak zawsze kontrowersyjnym(czyt. bratnią duszą młodzieży) Maćkiem Maleńczukiem, który nie omieszkał po raz kolejny złoić naszych kochanych polityków za, cytuję: ”wojnę białych o czerwona ziemię żółtych za pomocą czarnych”(swoją drogą wszystkim się to spodobało, a chyba nikt nie wnikał, o co tak naprawdę chodziło-jak ja Was za to lubię…). Około 23.00 na niebie niespodziewanie pojawiły się laserowe błyski, które potwierdziły moje wcześniejsze obawy-zabawa dobiegała końca…. Uważam, że wszyscy wyrobiliśmy 100% normy! Byliśmy tak bardzo „swawolni”(osobista prośba samego pana Rektora), jak tylko mogliśmy…tylko koni policyjnych żal…;) chojrak *oficjalny odzew tegorocznych Ursynaliów komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|