| ||
|
Polibuda.info » Kultura » Muzyka » Recenzje
Specyfika Kultu polega z jednej strony na uniwersalności tekstów, a z drugiej strony na podejściu, nastawieniu Kazika Staszewskiego. Bo jak można nie mówić o specyfice zespołu, dla którego organizowane są aż dwa kolejne koncerty w klubie Stodoła, a mimo to ludzi czatujących przed wejściem w dniu koncertu i czekających na okazję by kupić bilet jest cała masa. Osobiście nie znam drugiego takiego przypadku, a do Stodoły chadzam często. Jak można nie mówić o specyfice Kultu widząc totalny przekrój wiekowy fanów: od gimnazjalistów, przez licealistów, studentów, absolwentów i na ludziach w okolicach 40-ski kończąc, którzy bawili się na koncercie wspaniale. Przy czym młodsi chętniej pod sceną tuż przy samych barierkach, starsi bardziej z tyłu obserwując scenę z pewnej odległości. I tak analizując to wszystko, trzeba nadmienić niezwykłość 45-letniego Kazika Staszewskiego, tekściarza, wokalisty, saksofonisty - muzyka obecnego na polskiej rockowej scenie muzycznej nieustanie od lat 80. I ostatnie spostrzeżenie: to całe koncertowe szaleństwo miało miejsce wcale nie z powodu wydania nowej płyty, bo ostatnio wypuszczoną płytą jest Poligono Industrial (2005 rok). Koncert był zaskakująco długi, bo trwający prawie 3 godziny: mniej więcej od 20 do 23. Jednak jak się okazało, jest to typowe dla tego zespołu. O godzinie 19 zaczął grać suport: zespół Plagiat 199–z bardzo energetyczną wokalistką. Jest to band z miasta Czechowice -Dziedzice grający muzykę z pogranicza reggae, ska oraz punku. Wybór suportu pochwalam, bo okazał się być idealnym na rozgrzanie publiczności. To, co trwało przez następne trzy godziny można opisać jako pozytywną i energetyczną dawkę polskiego rocka tak potrzebną nam wszystkim przed nadchodzącą zimą. Kilka rozgrzewających kawałków na początek: Pasażer, Celina i Baranek zrobiło swoje! Później było już tylko lepiej. Utworów dużo: starych i nowych, szybkich i wolnych, po polsku i niekoniecznie. Mnie osobiście bardzo ucieszyły kawałki z pierwszych płyt tj: O Ani, Do Ani, Krew Boga, Wódka czy Arahja. Wspaniale zagrali też Zegarmistrza Tadeusza Woźniaka. Pisząc krótką recenzję z koncertu nie sposób nie wspomnieć o sekcji dętej, która dodaje niebywałego uroku wszelkim mocniejszym brzmieniom tego koncertu. Zatem szczególne podziękowania składam na zakończenie dla: Trąbki (Janusz Zdunek), Puzonu (Jarosław Ważny) oraz Saksofonu (Tomasz Glazik). Chłopaki, oby tak dalej, a póki co, czekamy na kolejny koncert! komentarze (5)
Strona: 1/1
1 Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|