Środa, 7 stycznia 2009 Julka
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Kino » Aktualności   
Drukuj
Quantum of Solace
8,13/10 głosów: 8 Oceń artykuł
Emblemat artykułu
Od listopada w kinach możemy już zobaczyć 22. film o agencie 007. Nowoczesny James Bond ma szerokie grono zwolenników, jak i przeciwników...


Kontrowersje pojawiły się kilka lat temu po powierzeniu legendarnej roli Danielowi Craigowi. Osobowość Craiga znacznie odbiega od stylu słynnego agenta. Jego James Bond nie ma w sobie elegancji, wyrafinowania, luzu, kontynuowanych przez kolejnych odtwórców, m. in. Sean Connery, Roger Moore, Pierce Brosnan. Daniel Craig jako James Bond na pewno nie pozostaje obojętny.

"Quantum of Solace" odznacza się bardzo szybką akcją. Nie do końca wiadomo, kto kogo ściga, kto zadał cios, kto strzelił. Zbyt wiele niedopowiedzeń, niedomówień, niewiele dialogów. Niełatwo znaleźć tu fabułę, jeszcze trudniej - nadążyć z popcornem za gwałtownymi wydarzeniami. I w tym pośpiechu dobiega się do końca.

Siłą filmu jest głębia postaci. Sam agent, jak i jego towarzyszka Camille nie są takimi cukierkowymi tworami - mają przeszłość, rozterki, są niedoskonali. Nieobcy jest im ból, krzywda, potrafią dążyć do krwawej zemsty.

Ten James Bond to bardzo mroczna postać, niebezpieczna, niczym fatum sprowadzające śmierć i nieszczęście. Kobieta, którą uwiedzie, słono zapłaci za swoją słabość.

Pytanie tylko, ile zostało w tym wszystkim samego Bonda? Zabrakło elementów, które zapewniły agentowi sukces - wspomnianej już elegancji, charakterystycznych wypowiadanych kwestii, imponujących gadżetów, ulubionego martini. James Bond stał się o wiele bardziej ponurym, okrutnym, surowym, małomównym człowiekiem. Praca w wywiadzie chyba przestała już sprawiać mu przyjemność.

Być może, agent musiał przejść lifting. Nie mógł być zawsze dobrze ułożonym brytyjskim dżentelmenem.

Widzowie sprawiedliwie ocenią "Quantum of Solace". Już teraz widać jednak, że ich stanowiska są bardzo skrajne - jedni zachwyceni, inni niezadowoleni komentują chociażby samego Daniela Craiga. Zmiana była celowa. Zgodnie z bardzo modną ostatnio tendencją w hollywoodzkim kinie...





Oceń artykuł
8,13/10 głosów: 8
Autor: Agata Brok dnia: 15.11.2008 [00:00]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (1)

Już po pierwszych 5 minutach wiedziałem, że ten film to dno.
W (Gość) IP: 89.171.67.* +odpowiedz skasujcie ten komentarz
16.11.2008 [00:50]
Pomimo, że lubię filmy o Bondzie, to ten akurat okazał się wyjątkowo nieudany. No chyba, że ktoś lubi 0,5 sekundowe sceny akcji zmieniające się jakby strzelano nimi z karabinu i w których nigdy do końca nie wiadomo kto strzela, w którą stronę, kto zderza się czołowo z ciężarówką, a kto spada z urwiska bo wszystko dzieje się tak szybko, że widz nie nastawiony na kino wymagające myślenia po prostu nie nadąża tego ogarniać. Do tego niektóre momenty są tak nieprawdopodobne i przesadzone, że cały film staje się jedną wielką wydmuszką - takim "obejrzeć i zapomnieć".
Nie rozumiem natomiast przeciwników Daniela Craiga, moim zdaniem pozytywnie odświeżył on postać Bonda dodając mu wielu typowo ludzkich cech - teraz 007 ma uczucia i chwile słabości.
Poza tym film aż roi się od błędów widocznych na pierwszy rzut oka, a Olga Kurylenko pomimo, że piękna z twarzy to jest przesadnie chuda i prawie nie ma piersi.
Pomimo wszystko film warto obejrzeć, choć Casino Royale wydaje się być o niebo lepszy.

Strona: 1/1
1 

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
6 + 7 plus sześć =
38.103.63.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.