Czwartek, 8 stycznia 2009
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Kino » Recenzje   
Drukuj
O porze horroru w polskim kinie
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano: 3 Oceń artykuł
Emblemat artykułu
Polacy, oprócz adaptacji klasyki literatury, nakręcili chyba najwięcej komedii, począwszy od ”Rejsu” kończąc na „Nie kłam, kochanie” bądź „Lejdis”. Mamy też w swoim dorobku sporo kryminałów, dramatów i filmów obyczajowych. Horrory to jednak dość rzadkie zjawisko. Szczerze mówiąc, jeszcze do niedawna nigdy nie zdarzyło mi się oglądać polskiego horroru. Kilka dni temu miałem okazję zobaczyć próbę polskiego kina w tym gatunku i nie żałuję, że ją wykorzystałem.

„Pora mroku” to historia kilku młodych ludzi, którzy przypadkiem trafili do pewnego niewielkiego miasteczka na Śląsku. Z jednej jest to dziewczyna i chłopak trafiający z poprawczaka do szpitala psychiatrycznego w roli opiekunów, z drugiej zaś podróżująca czwórka przyjaciół szukająca zaginionego sprzed roku Adama. Wszyscy bohaterowie wkrótce padają ofiarą wyjątkowo brutalnych eksperymentów. Stoją za nimi najwyraźniej byli naziści.

Pierwsza rzecz, na którą chciałbym zwrócić uwagę, to silne naśladownictwo zagranicznych horrorów. Podobnie jak w wielu znanych horrorach, bohaterami są młodzi ludzie, część z nich chce doświadczyć jakiejś ciekawej przygody, bawi się, pali jointy, a wszyscy nie spodziewają się żadnego zagrożenia. Ponadto, w filmie pojawiają się od czasu do czasu jakieś upiorne postacie, pokazane jest stosunkowo dużo krwi (mniej niż w „Hostelu” czy „Pile”, ale znacznie więcej niż w przeciętnym polskim filmie). Sceny przerywają też jakieś urywki pełne okrucieństwa, mające na celu z pewnością przestraszyć. Typowa dla horrorów jest też muzyka. Można by śmiało stwierdzić, że film ten to taka polska wersja „Piły” czy „Drogi bez powrotu” jeśli chodzi o styl horroru.

Fabuła „Pory mroku” jest dość przewidywalna i niezbyt oryginalna, choć na końcu trochę zaskakuje. Nie odkryję jednak niczego nowego, gdy stwierdzę, że nigdy nie była ona w horrorach najważniejsza. W najważniejszym, czyli ponurym nastroju i zdolności do przestraszenia, „Pora mroku” wypada całkiem nieźle. Na miarę możliwości polskiego kina i budżetu możliwego do przeznaczenia na efekty specjalne, twórcom udało się wprowadzić atmosferę grozy. Myślę, że można to zawdzięczać przede wszystkim grze aktorskiej. Wydawało mi się, że obecność w horrorze polskich aktorów znanych z seriali będzie mnie bawiła i nie pozwoli przeżywać koszmaru „Pory mroku”. Okazało się odwrotnie, Natalia Rybicka rozpoczynająca swoją karierę w „M jak miłość”, „Plebanii” i występująca w pierwszej „poważniejszej” roli w „Samym życiu” zagrała znakomicie bezczelną, zaradną dziewczynę walczącą o przetrwanie. Jan Wieczorkowski również wypadł nie najgorzej. Najbardziej podobał mi się jednak Ryszard Ronczewski w roli bezwzględnego Niemca, a najmniej Jakub Wesołowski.

Jak na horror, „Pora Mroku” wcale nie jest wiele gorsza od zagranicznych filmów jej podobnych. Mimo że to mało oryginalny film, głupi i nieprawdopodobny, jeśli poważniej się nad nim zastanowimy, nawet mi się spodobał. Warto się przekonać, że Polacy umieją nakręcić horror, który nie będzie kompletną klapą. Nie rozumiem, dlaczego wielu ludzi ocenia "Porę Mroku" aż tak nisko.

Oceń artykuł
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano 3
Autor: Wojciech Straszewski dnia: 19.11.2008 [09:30]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (0)

Twój komentarz może być pierwszy.

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
2 + 2 plus cztery =
38.103.63.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.