| ||
|
Polibuda.info » Kultura » Muzyka » Wydarzenia muzyczne
Imprezę rozpoczął support w wykonaniu zespołu LED, którego niestety nie dane mi było posłuchać, a uważam że warto. W końcu każdy kiedyś zaczynał od supportowania. Dla mnie rozpoczęło się koncertem Hunter'a, a właściwie odebraniem kolorowego identyfikatora z dumnym napisem "obsługa techniczna", co mnie trochę zaniepokoiło, bo czy przypadkiem nie każą mi czegoś nosić... Jeśli chodzi o sam koncert, to chyba po raz pierwszy byłem na Hunterze pod dachem, mogłem sobie ich z bliska obejrzeć, i powiem że zrobili na mnie wrażenie. O ile sama muzyka nie do końca trafia w mój gust, to w połączeniu z show na scenie wypadli naprawdę nieźle. W kwestii doboru utworów, zaspokojenia potrzeby widowni na konkretne kawałki, to spotkany zadeklarowany fan był usatysfakcjonowany i uznał koncert za świetny. Jak sam stwierdził "dobrze zainwestował 35zł", po czym poszedł do domu. Ale to nie był koniec. Bo po krótkiej i na oko terminowej przerwie technicznej długości około 0.5l, na scenę wkroczyła grupa muzyczno-teatralno-komediowo-wokalna, w składzie: poseł Jacek K., mgła posła Jacka K., konwój za którym gonił poseł Jacek K., Barak Obama, Makkain i mafioso którego imienia nie pamiętam, czyli Big Cyc. Tutaj również,albo i tym bardziej, show na wysokim poziomie: Skiba szalejący z nakryciami głowy, przyśpiewujący i opowiadający wiersze podobał się chyba jak zwykle. Zespół zafundował nam, stare i nowe kawałki, od pierwszej do ostatnie płyty. Była również "podróż" do Jarocina, gdy wkroczyli na scenę z irokezami na głowach i odśpiewali "Tu nie będzie rewolucji". Było to czego oczekiwaliśmy: przebieranie, szaleństwo, wygłupy, aluzje polityczne i nie polityczne. Mieli zagrać jeden numer z Maleńczukiem, ale "Maciek utknął w korku na Kulskiej, więc zagramy co innego". Widownia też nie zawiodła: gdy Skibie "wymsknęło" się, że zespół kończy w tym roku 20lat, musieli wstrzymać na chwilę koncert, aby dać odśpiewać upartej publiczności "sto lat", przy czym dzielnie akompaniowali, z nie ukrywaną satysfakcją. Potem nastąpił mały zgrzyt: gdy publiczność wypuściła wreszcie Big Cyc'a ze sceny, miała nastąpić kolejna krótka przerwa, na którą przewidziano coś koło 15min, a potem miała grać IRA... Organizatorzy mieli chyba jednak pecha, coś się popsuło i mieli spory poślizg. Na scenę wkroczyło dzielnie 2 przedstawicieli, chyba z samorządów, i próbowali rozgrzać publiczność produkując się do mikrofonu... Powiem tak: dlaczego na prawie każdej imprezie wysyłają do mikrofonu ludzi którzy raczej nie powinni się do nich dotykać... Ale nic to: w końcu, po kilkukrotnym powtórzeniu nagranego intro zaczęło się. Krótko: świetni muzycy, rozgrzana i czująca bluesa publiczność, szalejący, spontaniczny chórek fanek na balkonie nad głowami publiczności. Pełna interakcja z ludźmi pod sceną, którzy wcale nie tak łatwo dawali skończyć grać kawałek który im odpowiada. Z pełną świadomością twierdzę, że był to świetny koncert. Czego dowodem mogą być: brak głosu, bolące nogi i rozdeptane buty. Ale czego się nie robi dla sztuki. Na koniec, już po koncertach, chciałem uprościć organizatorom życie i odebrać nasz portalowy baner. Gdy czekałem na jednego z organizatorów, dosiadł się do mnie tajemniczy student którejś z "obcych" uczelni. Spytał czy koncert się podoba, odparłem że owszem, na co on poczęstował mnie czajem w filiżance. Za co mu serdecznie z tego miejsca dziękuje, czaj był zacny, winogronowy i posiadał liczne ciekawe nuty. Cała impreza może być dowodem, że nie tacy straszni ci finansiści jak ich malują. komentarze (2)
Strona: 1/1
1 Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|