„7 rzeczy, których nie wiecie o facetach", czyli 110 minut męki dla widzów o silnej woli

Wraz z nowym rokiem nastał wielki boom polskich filmów. W naturze zazwyczaj ilość nie idzie w parze z jakością, więc nie należy się spodziewać, że każda z tych ekranizacji będzie prezentować przyzwoity poziom. Komedia wyreżyserowana przez Kingę Lewińską wyżyny kinematografii może co najwyżej obserwować przez lornetkę, bo do miana dobrego filmu niestety jej daleko.

Ten artykuł został opublikowany 22-03-2016 18:17 i może nie być aktualny. Spróbuj wyszukać nowsze treści.

Fabuła – powiela utarte schematy

7 mężczyzn i 7 historii, które wzajemnie się przeplatają. Każdy samiec ma swoje problemy – kobiety, pieniądze, psychika, praca. Recenzję piszę kilka godzin po wyjściu z kina, a mimo dosyć uważnego oglądania (co jakiś czas przerywanego spoglądaniem na zegarek) więcej konkretów nie pamiętam. Humorystyka była według mnie zbliżona do kabaretonów tak namiętnie promowanych ostatnimi czasy przez telewizję polską.

Aktorzy – nie zachwycili, momentami wręcz irytowali

Nie należę do ludzi dzielących aktorów na tych filmowych i serialowych. Gdyby jednak wyjątkowo zastosować taką kategoryzację, to stosunek ten wyniesie 1:1, a ekranizacji bliżej jest jednak do opery mydlanej. Alicja Bachleda-Curuś, gwiazda zza oceanu, swoją obecnością nie wniosła do „7 rzeczy” nic, poza niezaprzeczalną urodą. Zawiódł także król polskich komedii romantycznych – Maciej Zakościelny. Być może jest to spowodowane niezbyt porywającym scenariuszem, bo pozostali również nie zachwycili. Trzeba za to przyznać, że w produkcji wzięło udział całkiem sporo osób, które na co dzień oglądamy na szklanym ekranie. Mają rozmach w tej komedii…

Jeśli nie fabuła lub aktorzy, to może jakieś inne źródło światełka w tunelu?

Muzyka? Nie! Jedyną iskierkę może stanowić parodia piosenki wyrażającej uczucia polskiego patrioty, którą wyśpiewuje nam Zbigniew Zamachowski (notabene jedyna osoba, która nieco podnosi poziom tego widowiska).
Lokalizacja? Hmmm… To znane z większości polskich filmów ujęcia Warszawy. Pompatycznie ukazane szklane wieżowce, apartamenty, główne ulice.
Inspiracja do dalszych przemyśleń? Tak, o ile życiową wiedzę czerpiemy z kolorowej prasy i MTV,
a reklamy stanowią zaufane źródło informacji.

Hejt stop!

Tej recenzji daleko raczej do pozytywnej. Artykuł nie ma na celu hejtowania ani też nie jest próbą popisania się erudycją autora, który po wielu pozytywnych recenzjach musi w końcu coś obsmarować. Jest to raczej informacja dla studentów rozważających wypad do kina. Oczywistą kwestią jest, że nie można wymagać od komedii romantycznej przekazywania prawd życiowych, stymulowania do dalszych refleksji lub nieustannego trzymania w napięciu. „7 rzeczy” nie jest złym filmem, włożono w niego spory nakład pracy, jednak odpada już w pierwszym starciu z obecną konkurencją, na przykład z inną polską komedią romantyczną - „Planetą Singli”

systemu komentarzy dostarcza Disqus
nasi partnerzy