Jak ja nie lubię tych świąt!

Boże Narodzenie - tradycyjne potrawy, wymarzone prezenty, kolorowe choinki i życzenia w gronie najbliższych. Większość z Nas tak właśnie wyobraża sobie te święta. Mało kto zadaje sobie pytanie: "Po co to wszystko?" A no właśnie.

Ten artykuł został opublikowany 24-12-2013 17:18 i może nie być aktualny. Spróbuj wyszukać nowsze treści.

No jak to po co?
Przecież tak trzeba!
Porządny katolik obchodzi święta na wigilijny stół przygotowując 12 potraw, kładąc sianko pod obrus i łamiąc się opłatkiem przed kolacją.
Wcześniej stroimy tą wspomnianą już choinkę w przeróżne świecidełka, od których kolorów i wzorów można dostać oczopląsu.
Przecież muszą być widoczne.
Niech sąsiedzi wiedzą, że świętujemy.
Choinka też koniecznie żywa.
Co z tego, że na Ziemi coraz mniej jest drzew a człowiek coraz bardziej ją niszczy.
Tak musi być.
I niech no tylko ktoś spróbuje to podważyć!

A prezenty?
Nie ma to przecież jak tysiące godzin w galeriach handlowych spędzonych na wyszukiwaniu nietrafionych bibelotów, które i tak nasi bliscy odstawią w kąt po jakimś czasie.
Jeśli dostaniemy książkę lub CD – możemy się cieszyć.
Taki prezent choć na chwilę zaprzątnie naszą uwagę.
Wolałabym już w prezencie dostać mile spędzony czas w kinie, muzeum czy teatrze.
Ale nie – kolejna para skarpet, krawat czy perfumy, których i tak obdarowany nie używa.
To jest to!
A im droższe, tym lepiej.
Pokażmy, że mamy gest.
Co z tego, że jedynie w święta, a przez całą resztę roku nie mamy chwili choćby na telefon z głupim pytaniem „Co u Ciebie?”
Są święta.
Niech ma.
Obowiązek spełniony.

Skoro już o zakupach mowa – nie można zapomnieć o jedzeniu.
Przecież nasze wigilijne stoły musza uginać się od ciężaru postawionych na nim potraw.
I niech tylko ktoś spróbuje powiedzieć, że nie jest głodny.
W święto trzeba się najeść!
Najlepiej tak, aby nie móc się ruszyć sprzed telewizora.
W Sylwestra i tak wszystko spalimy a po Nowym Roku i tak przecież w planach mamy dietę cud, która pozwoli nam do wiosny przeobrazić się w bóstwo.
Nawet nie pomyślimy, że na świecie jest tak wielu ludzi, którzy marzą o tym, by zjeść choćby część z tego, co u Nas się zepsuje.
No, bo i po co o tym myśleć?
Stać Nas!
Święta są raz w roku.
A tradycyjny karp?
Obowiązkowo.
I koniecznie żywy.
Co z tego, że jego wartości odżywcze są znikome w porównaniu choćby do dorsza, a biedna ryba przed śmiercią męczyła się w akwarium z całą chmarą innych karpi.
Musi być.
Święta bez karpia to nie święta.

A życzenia?
„Żeby Nowy Rok był lepszy od odchodzącego”
„Żebyś spełnił marzenia”
Akurat!
Prędzej żebyś się poprawił, bo mamy cię dosyć.
Irytuje nas Twoje zachowanie!
Późne powroty do domu, imprezy.
Za naszych czasów było inaczej!
W ogóle, co Ty sobie myślisz tak Nas, starszych i doświadczonych nie naśladować?!
Wstyd Nam za Ciebie!
Marnie skończysz, jeśli czegokolwiek z tym nie zrobisz.
To znaczy jeśli nie zastosujesz się do Naszych zaleceń.
W końcu to my wiemy lepiej, prawda?
Śmiesz to kwestionować?
O kochany...to wiesz, co?
Życzmy sobie tylko zdrowia. Bo i tak będzie fatalnie.
Uśmiechnijmy na siłę, serdecznie. Może choć trochę będzie przyjemniej przez chwilę.
W końcu to święto radosne, prawda?

No weź daj się namówić.
Będzie fajnie.
Zaraz znowu obejrzyjmy Kevina samego w domu po raz tysięczny.
Nie będziemy musieli ze sobą rozmawiać.
Bo po co w ogóle rozmawiać?
Jeszcze znów się pokłócimy.
Obejrzyjmy jakiś badziewny film, którym karmią Nas w TV.
Po co oglądać coś ambitnego? Po co czytać książki?
Niech telewizja będzie naszym guru.
Nie będzie trzeba myśleć.
Nikt już nie będzie miał pretensji, że nie domyśliliśmy się, co powinniśmy zrobić w czasie przygotowań.

Zostając przy przygotowaniach – porządki.
Nagle w połowie grudnia budzimy się z myślą „O rany, trzeba odkurzyć całe mieszkanie!”
Naprawdę trzeba?
Jakoś cały rok ten kurz tak bardzo Nam nie przeszkadzał.
Czemu akurat teraz chcemy tak dokładnie sprzątać?
Może po to, żeby pokazać jacy to inni domownicy są źli, bo nie sprzątają tylko pracują?
Albo - co gorsza - odpoczywają!
Jak można odpoczywać tuż przed świętami?
Przecież nie po to jest ten czas wolny, żeby zregenerować siły!
Harować trzeba!
Najlepiej jeszcze jak Nam potem ktoś powie, że to, co zrobiliśmy jest bez sensu i że nie tak jak być powinno.
Bądźmy masochistami!
Katujmy się nawzajem swoim niezadowoleniem.
O to chodzi, czyż nie?
Tylko ciężka praca można coś osiągnąć, ale ta praca też powinna być sprawnie i starannie – najlepiej idealnie – wykonana.
Co z tego, że to niemożliwe.
Co z tego, że Nam nie zapłacą.
Goście przyjdą, a dom musi wyglądać.
To jest ważniejsze niż cel z jakim przybywają.

Nie będziemy się przecież radować z narodzenia Bożego Syna, prawda?

Pisząc powyższy tekst autorka absolutnie nie chciała stwierdzić, że święta są niepotrzebne. Celem jego było jedynie podkreślenie jak bardzo przez współczesny świat ich symbolika i przesłanie zostały wypaczone. Jeśli jednak się nie udało zaprasza do dyskusji w komentarzach jednocześnie życząc świąt pełnych refleksji i odpoczynku w gronie najbliższych.

systemu komentarzy dostarcza Disqus
nasi partnerzy