ONA I ON... na Deadpoolu

Wade, zostaw tego pluszowego jednorożca, czyli jak mówić o miłości i namiętności w dzisiejszych czasach. Gościnny występ Zielonej Latarni, kamerzysty i chimichangi.

Ten artykuł został opublikowany 18-02-2016 22:18 i może nie być aktualny. Spróbuj wyszukać nowsze treści.

Wstęp, czyli co masz dziś na sobie?

On:
O najbrzydszym z dzieci Roberta Liefelda nie mówiło się dużo, chociaż jest to chyba najoryginalniejsza z postaci świata Marvela. W Polsce komiksy z Deadpool’em nie były jak dotąd dostępne, więc premiera filmu z tym anty-super-bohaterem to idealna okazja na ich promocję. A my na filmie byliśmy. W Walentynki. I udało mi się dożyć pisania tych słów. Można?

Ona:
Nie miałam najmniejszego zamiaru iść na ten film. Nigdy nie rozczytywałam się namiętnie w komiksach Marvela, a filmy z superbohaterami omijałam szerokim łukiem. W przypadku Deadpoola zostałam postawiona przed faktem dokonanym. Siedząc w sali kinowej na wykupionym wiele dni wcześniej miejscu, postanowiłam wyzbyć się uprzedzeń i skupić na ekranizacji.

Rozwinięcie, czyli czy nogi powinny się wyginać w tą stronę?

Ona:
Już na wstępie zapunktowała u mnie odważna, ironiczna czołówka, która odbiega od tych powszechnych - jakże powtarzalnych i nudnych. Już na jej podstawie można wyobrazić sobie koncepcję i dalszy przebieg filmu. Fabuła za to nie zaskakuje niczym, poza kilkoma sprzecznościami. Życie zmusza byłego żołnierza Wade’a Wilsona (w tej roli widzów czaruje w końcu z sukcesem Ryan Reynolds) do wzięcia udziału w eksperymencie, w wyniku którego nabywa on nadzwyczajne cechy. Oczywiście procedura nie przebiega bez komplikacji, w przeciwnym wypadku Deadpoola można by zaszufladkować jako film przygodowy dla najmłodszych widzów. Nasz bohater postanawia odnaleźć człowieka, który zafundował mu niechcianą transformację i, delikatnie rzecz ujmując, odwdzięczyć mu się (zapewniamy, że nie chodzi tu o kilka klapsów).

On:
O Deadpoolu jako postaci można rozpisywać się godzinami. Wielkie spluwy? Są. Piękne kobiety? Są. Sceny walki? Są. Poczucie humoru, które trafi do każdego? Jest. Takim zestawem cech popisać się może większość filmów akcji. Co wyróżnia tę ekranizację na tle innych, to przede wszystkim postać protagonisty. Gdy tylko naciąga na siebie swój czerwony strój, zmienia się w strzelającego pajęczą sie… ekhm… żartami… klauna, któremu więcej z fajtłapowatego Flipa i Flapa niż prawie-X-mena. Biorąc pod uwagę, że Deadpool ani na chwilę nie przestaje błaznować, film to bardziej komedia niż cokolwiek innego. Bo gagi Wade’a przyćmiewają tak naprawdę wszystko inne w tej produkcji. I dobrze. Kto chciałby oglądać cokolwiek innego, niż ten piękny, jędrny tyłeczek.

Ona:
Skoro fabuła nie wyróżnia się na tle innych filmów Sci–Fi, to muszą być inne czynniki, które skutkowały $260 milionowymi zyskami na całym świecie w weekend otwarcia (dla porównania budżet tej ekranizacji to 58 milionów dolarów). Po pierwsze: kreacja głównego bohatera. Język, którym się posługuje, niezliczona ilość zabawnych komentarzy, wulgaryzmów i bystrych żartów mogą się podobać! Po drugie i od razu trzecie: reżyser nie stronił od scen związanych z przemocą i seksem. Całość stanowi parodię patetycznego i schematycznego kina towarzyszącego nam od wielu lat.

On:
Do Jej wypowiedzi mogę dodać tylko ciekawostkę – na całym świecie film był numerem jeden w weekend otwarcia. Tylko jeden kraj oparł się temu trendowi. Polska. Wygrała Planeta Singli. Wade nie będzie się dziś dotykał.

Zakończenie, czyli jak się nazywam?

On:
Deadpool’a bez zawahania mogę polecić każdemu. Film zachęci do przeczytania komiksu tych, którzy jeszcze nie mieli okazji, a osoby, które znają postać „Merc with Mouth” na pewno docenią tę produkcję. Jako prawie-fan uważam, że zabrakło jedynie głosów w głowie Wade’a, ale to tylko szczegół, który zapewne pojawi się w nadchodzących sequelach.

Ona:
Jeszcze miesiąc temu nie posądziłabym siebie o takie herezje, ale obecnie mogę śmiało zarekomendować relaksujący wieczór z Deadpoolem jako sposób na odreagowanie ciężkiego dnia. Oczywiście nie należy spodziewać się wzniesienia na wyżyny intelektualne. Jednak towarzystwo niezrównoważonego, cynicznego, aroganckiego, ale jednak przyciągającego do siebie Wade’a Wilsona zapewni zdrową dawkę rozrywki.

♪”… I'm never gonna dance again
Guilty feet have got no rhythm…” ♪

O autorze

Jędrzej Dumania

Pokaż ostatnie artykuły tego autora
systemu komentarzy dostarcza Disqus
nasi partnerzy